niedziela, 5 sierpnia 2018

11 lat koralików i Celtyckie Węzły

O tak. Szybko zleciało.
5 postów temu pisałam o dziesięcioleciu.
I jak ostatnio pisałam, ostatnio mało (a nawet wcale) nie koralikuję.
Boleję nad tym niesamowicie, ale niestety, taki mój los.

Już niedługo, jeszcze chwilkę i na nowo rozstawię warsztat :)




A tak przy okazji chciałam Wam pokazać dawno zrobioną szeroką bransoletkę.


A tak, fejsik podpowiada, wydziergałam ją 6-8 kwietnia 2016 roku :) :) :)


To były 43 koraliki w rzędzie, co dało 63 mm szerokości bransoletki.


I tak leżała zdjęta z krosna ileś tam czasu, dopóki nie wykończyłam jej zieloną skórą naturalną i haftkami do zapinania.
 TADAM!!!






Do widzenia.
Idę pomarzyć o koralikach <3

wtorek, 10 lipca 2018

Piórko!

Piórka, pióra, kocham pióra!

Taką bransoletkę wycudowałam na krośnie dokładnie 3 lata i 3 miesiące temu :) Ale mam zryw!
Nosiłam ją bardzo często i prawie do wszystkiego. Tak więc podczas hulanek na pewnym koncercie nie wiem jak i nie wiem kiedy spadła z ręki i poleciała prosto w trawę. Na zawsze.
Muszę sobie zrobić drugą taką samą! Tym bardziej, że igły i koralików nie miałam w ręku od... hmm.... od.... yyyy....??????????? OD LISTOPADA TAMTEGO ROKU???  No tak!!
Tak, to już przekłada się na coś w rodzaju ciężkiej depresji. Jednak póki nie ogarnę TEJ ważnej sprawy, która stała się ważniejsza niż koraliki [sic!] sama sobie nałożyłam zakaz nawet patrzenia na warsztat...

Zostawiam dziś was z takim skromnym postem. Trochę mi dziwnie...



Bardzo lubię warsztat z tym artystycznym nieładem dookoła :)