Lubię to!

środa, 5 lutego 2020

miidori

Tuż przed zaśnięciem, pod firanami rzęs, pod zasłonami powiek wyświetlam sobie osobisty film.
Pewnego wieczoru marzę na zielono... Niebanalnie... Koralikowo...

Rano obraz ten nie zniknął, więc... Musiałam siąść do dziergania!

Pierwszy rządek wydziergałam na przełomie września i października 2018...
Jestem w lekkim szoku, że to było tak dawno temu, ale jestem świadoma tego, że ten zestaw kolorystyczny na moim biurku gościł dłuuugo...


To jest to!


Koncepcja zakładała wiele takich samych elementów. Uznałam, że dobrym rozwiązaniem będzie wydzierganie ich wszystkich jednocześnie. Zawsze mam pokaźny zapas igieł, przygotowałam sobie ich 7, ósmy element miałam już gotowy :)


Nie wiem dlaczego, ale tak mi się wygodniej robi. Często robię dwa kolczyki na raz, więc i tu małe trójkąciki robiłam razem... Nici trochę się plątały, szczególnie, gdy na tapet wjeżdżał jakiś inny projekt, który też gdzieś się rodził obok.


Duże już trochę bardziej na raty ;)
Małe wydziergałam "tradycyjnym" brickiem, duże podwójnym.
Bardzo często korzystam z papierów od Shali Kerrigan - uwielbiam je! <3

Tu możecie mnie podglądać "w ruchu":
(Mój pierwszy film. Powiem szczerze, nagrywając go stresowałam się bardziej, niż jakbym dziergała na przykład w kawiarni, gdzie chodzą i patrzą na mnie inni ludzie! Bo nie przeszkadza mi, gdy ktoś patrzy mi na ręce podczas dziergania, a tu...? Działo się coś dziwnego :))




Te fotki na moim instagramie pojawiły się jakieś 46 tygodni temu! Ale niestety prokrastynacja to moje drugie imię. Próbuję z tym walczyć, ale... :)
W międzyczasie powstało kilka innych dzieł (między innymi kolekcja kolczyków z chwostami - również szytych brickiem, też z Toho treasure <3), rozpoczęłam, skończyłam robótki na drutach, coś uszyłam. W moim warsztacie nie mam dedlajnów...


Z powyższego zestawu, po małej modyfikacji pierwotnego projektu (jak widzicie najpierw wymyśliłam bryły z czworobokiem w podstawie, później jednak po przymiarkach stwierdziłam, że wyszło mi co nie co za bogato...) zszyłam w końcu wyśnione bryły (koniec lipca 2019). Teraz tak myślę, że wiem, dlaczego ten projekt był aż tak rozciągnięty w czasie. Znacie to uczucie po przeczytaniu wspaniałej książki? Po obejrzeniu rewelacyjnego filmu? No właśnie... Chciałam to odciągnąć jak najdalej, bo zszycie elementów, zamontowanie bigli... Iii...
Właśnie nadchodzi TO uczucie ;) 
Oglądanie kolczyków na wyciągniętej dłoni, lub na uchu w lustrze daje podobny efekt, ale to jednak nie to samo podniecenie obecne podczas procesu twórczego :)
One nie zniknęły, widzę je cały czas, ale praca nad dziełem, a oglądanie efektu końcowego to dwie różne bajki ;)


Uszyte z japońskich koralików Toho w kształcie cylindrycznym (TOHO Treasure), w kolorach: cudownie szmaragdowo zielonym; szarym, tym pięknym, ostatnio moim ulubionym, niesamowicie połyskującym; matowej, aksamitnej czerni.
Bardzo ładnie trzymają kształt, nie zapadają się do środka.
Są duże, długie na ponad 11 cm (z biglem), szerokie na niecałe 3 cm.
Połączone, doprawione jadeitami, wykończone stalą chirurgiczną.
 

Oto moje miidori - duże, niebanalne, zielone! 

Pooglądajcie, a na koniec powiedzcie, co o nich myślicie...









Z tych elementów, które mi zostały po  modyfikacji pierwotnego projektu powstały mniejsze, leciutkie jak listki segmentowe kolczyki.





 ... Tamtego dnia, po przebudzeniu się, jeszcze nie wiedziałam, jak je wykonać od strony technicznej, ale obiecałam sobie, że jak wyjdą, to zrobię podobne w fioletach... :) <3




środa, 20 listopada 2019

Rubinowe Noce

Siedzę i siedzę...
Myślę i myślę...
I nie dziergam.

Zupełnie nie rozumiem, co się w ciągu ostatniego roku dzieje, że u mnie na warsztacie pustka.
Mało szyję, mało dziergam, za to czytam dziesiątki książek i układam miliony puzzli.
No halo!
Zryw do blogowania też znikomy.

Moja wena - sens mojego życia - opuszcza mnie?
A może to już nie to? A może wyszyłam już wszystkie projekty życia?
A i tak nie będę pisać, bo kto to czyta? Ale jak nie piszę, to jak ktoś ma to czytać?

Zauważam,  że ten rok upływa mi na przemyśleniach o wszystkim i o niczym, które prowadzą do... niczego.
Wieje pustką, smutkiem, klasyczną melan*ujnią.
Tylko, że to nie jest stan jak w zimowym filmie: grube skarpety, lampka wina, ogień świec... To trwa za długo.
Mam ochotę potrząsnąć się za ramiona i krzyknąć "Ogarnij się babo! Nie dumaj tyle, tylko dziergaj! Miidori, wracaj z tego niekoralikowego świata, bo gdzieś zabłądziłaś!"

Ostatnio z nostalgią oglądałam zdjęcia swoich starszych biżuksów. "ooo... kiedyś to takie piękne uszyłam... ooo a taki pomysł to skąd miałam? ooo... a to forma bardzo ciekawa...." Oglądałam je tak, jakby to były prace kogoś innego...
Dziwne uczucie, przyznaję.
Często oglądam swoje prace, ale takiego dystansu jak ostatnio, to już dawno nie czułam...

Wtedy natknęłam się na te zdjęcia. Te kolczyki.
Piękne. Nazwałam je Rubinowe Noce.


Fantastyczne guziki potraktowałam jako kaboszony. Lubię guziki, często kupuję po dwa, właśnie z nadzieją, że wykorzystam je w moich haftach.


Obszyłam je tymi najmniejszymi koralikami, widzę tu sporo 15/o od TOHO. Wiecie, że one mają 1,5 milimetra (!) średnicy? Mamy tu też takie fajne, o trójkątnym przekroju... Kilka czeskich kryształków...


Czerń błyszcząca i matowa, bordo i malinowa czerwień, oprószone srebrzystymi drobinkami...


Daty przy zdjęciach mówią, że uszyłam je 30 miesięcy temu. 124 tygodnie temu. Wiecie, jak to dawno?! Bardzo. Za bardzo. To właśnie to stare zdjęcie:


Patrzę na nie i myślę: Ej, zapomniałaś już jak to jest miło obszywać kaboszony? Równo i precyzyjnie? Zapomniałaś, jak to fajnie się szyje, jak jesteś "na fali" i ulegasz wenie, która cię niesie i jakby sama naszywa koraliki dookoła? Jakby czas się zatrzymał, a między tobą a krzesłem nagle zrobiło się kilka centymetrów odstępu? Jak potem znów wracasz w wcale nie większym czy mniejszym skupieniu do równego wyszywania murka na sam koniec? O dobieraniu koralików i podkładu nie wspominając... 

Tak.

To jest wspaniałe uczucie, przecież wiem, że to lubię. Kocham!

W trakcie pisania, wstałam i poszłam szukać kaboszonów i koralików.
Skompletowałam zestaw na niewielkie kolczyki.
Przygotowałam igłę, odcięłam nić.
Odrysowałam wzór, przyszyłam pierwszy koralik.


... wrócę...?