sobota, 2 kwietnia 2011

Pieprz i sól

Takie coś lubię. Wstać wcześnie rano (mimo tego, że uwielbiam spać, ale pobudka koło południa wywołuje we mnie wściekłość), zaparzyć kubek kawy i siedzieć. Dziś w planie miałam napisać (a przynajmniej zacząć pisać) pracę na maturę z polskiego. Zamówienie Karoliny nabierało mocy przez tydzień... No i nabrało, a i kawałek pracy też napisany :)
Gdy ręce zajęte koralikami: wymyślam kolejne bardzo mądre zdania. Gdy je na chwilę odłożę, przelewam myśli na papier. ;>
Tylko szkoda, że moja mama nie rozumie, że można robić kilka rzeczy na raz i się w tym rzeczywiście nie pogubić :)

A oto efekty mojej pracy (mam namyśli tylko biżu dla Karoliny :))















Komplet, to jak widać, masa drewna czarnego i białego. Oraz trochę posrebrzaczków.
I tu łańcuszki na bazy skręcałam sama z pojedynczych ogniwek.

Nie miałam pomysłu na jego nazwę. Przyszłą mi do głowy dopiero podczas pstrykania zdjęć, jako że modelami były pieprzniczka i solniczka :)

Jeszcze tylko czekam na opinię Karoliny...