Lubię to!

piątek, 21 lipca 2017

Atole

Atole.
Zaczęte koło stycznia. W dniu swoich urodzin założyłam je dopiero co wykończone. To było pod koniec kwietnia. Zdjęć się doczekały ponad miesiąc temu, a publikuję właśnie dziś.



Przewrotne życie nie pozwala mi się wyrabiać w terminach. Warkocz sytuacji plecie się bardzo skomplikowanie. Smutne elementy nie pozwalają wyjść spod koca, wesołe nie dają wrócić do domu o przyzwoitej porze. A dodatkowo koraliki stoją troszkę dalej, bo ich miejsce zajął mój przyjaciel Singer, ale o tym innym razem...


Atole wyszyte koralikowym mixem. W głowie zrodził się taki pomysł i muszę Wam powiedzieć, że efekt końcowy jest dokładnym odzwierciedleniem projektu! A taka sytuacja zdarza się baaardzo rzadko.
I tak, gdy już widać było kontur, wykopałam z czeluści pudeł, pudełeczek i woreczków koralikowe końcóweczki, szyłam dwa kolczyki na raz, by mieć pewność, że będą do siebie podobne.



Na płaszczyźnie Atoli zamieszkały: wyżej wspomniana szklana drobnica. Znajdą się i czeskie i japońskie i jakieś inne koraliczki. Błysku dodają szlifowane szklane koraliki, surowości z kolei sieczka awenturynu. Od góry całość zdobią malowane drewienka, od dołu gałązka koralowca.




Wyszły dość spore, pokaźne. Jak zwykle! :)

Co o nich sądzicie?




czwartek, 2 marca 2017

Gaia

W zakamarkach koralikowych zapasów znalazłam woreczek. A w nim mix wielkości takich szklanych koralików w ciemnohematytowym kolorze.

"Co by tu z nimi...."

Dobrałam kamień: delikatnie żyłkowany jaspis. Obszyłam malutkimi koralikami TOHO.

Kształt wisiora wymyślił się sam, od razu.


Do żyłkowania na kamieniu doszyłam kolejne czerwone żyłki.


 Szyło mi się go bardzo miło, przyjemnie i dość szybko.

Tak się prezentuje wykończony:








 I tak na człowieku. Długość żołądkowa, bardzo długi sznurek do wiązania i regulowania długości. Na supeł, na kokardkę, ogonki z przodu, ogonki z tyłu. Takie cuda.




 Co o nim myślicie?